poniedziałek, 30 grudnia 2019

Prolog














Bogowie są nieśmiertelnymi ludźmi, ludzie- śmiertelnymi bogami.''

Heraklit z Efezu






















Prolog


Siedział na ogromnym tronie zrobionym z kości swoich ofiar. W pomieszczeniu było ciemno, a jedynym światłem jakie padało na połowę jego twarzy dawała zapalona pochodnia. Choć był władcą silnym i potężnym czuł się teraz bezradnie. Na nic mu była jego waleczność. Przymierze było strzeżone przez największego władcę tego świata, a nikt na świecie nie posiadał tak potężnych zdolności magicznych, które mogłyby zdjąć owe zaklęcie. Właściwie mógł to zrobić tylko bóg, a jak powszechnie było wiadomo bogowie odeszli tuż po Pradawnej Wojnie i nigdy później nie powrócili na ląd. Tak więc siedział i myślał. A czasu było coraz mniej.
Wojna musiała wybuchnąć. Tak głosiła przepowiednia. Wcześniej czy później Erganię miał zakryć kurz bitewny, a na jej tronie miał zasiąść nowy władca. Jego lud miał nadzieję, że tym kimś będzie właśnie on.
-Pokonać go może tylko krew mieszańca. A owi przedstawiciele zostali wymordowani za czasów pierwszej wojny. -Mruknął zachrypniętym głosem do postaci, która stała w cieniu. -Zabezpieczył się na wypadek, gdyby jego rządy zaczęły komuś przeszkadzać. Jest mądrzejszy niż myślałem.
-Istnieje jeszcze jeden sposób.... Poślubienie ludzkiej księżniczki. -Przypomniał mu jego podwładny.
-Sądzisz, że to takie proste? Nie można tak po prostu wejść do ludzkiego królestwa, oświadczyć się księżniczce i zostać prawowitym władcą.-Trzecia postać stojąca obok nie popierała tego pomysłu.
-Ale można ją do tego zmusić. -Doradca uśmiechnął się szyderczo.
-Jak ją znajdziemy? Królewskie córki przesiadują w pałacach, a nie włóczą się po lasach i bagnach, Dardonie.
-Nie możemy przelać ludzkiej krwi, ale możemy wkroczyć do Lilimorth i rozkazać im wydać księżniczkę.
-Na to potrzeba przygotowań. Na to potrzeba czasu. Musimy wpierw zawrzeć pokój z Bar'zar. Musimy mieć ich za sojuszników.
-Wszystko po kolei przyjaciele. -Władca siedzący na tronie sięgnął do metalowego wiadra i zaczęła w nim grzebać. Wyjął swoimi czarnymi szponami olbrzymiego szczura. Trzymał go za ogon, a ten popiskując próbował oswobodzić się z jego uścisku.
-A kiedy już złamię pieczęć, zabiję Soveto i jego syna. -Odparł zachrypniętym głosem po czym chwycił w dłoń szczura i jednym ugryzieniem pozbawił go głowy. Na zimną posadzkę trysnęła krew... -Ergania będzie moja. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Theme by MIA